A-psik!

To o mnie:

“Spotkał katar Katarzynę – A-psik!
Katarzyna pod pierzynę – A-psik!
(…)
Przed godziną jedenastą – A-psik!
Już kichało całe miasto – A-psik!”

Skarżę się więc głośno i żałośnie: “Ten katar mnie wykończy!”. A Tymcio, jak zwykle niezawodny: “To musiś siadać do kaletki i jechać do pitala”.

Dobre sobie. Na szczęście mam ziółka, a także dwie “potęgi” na tę katarową okoliczność. Działają miejscowo, skutecznie i są zdrowsze niż tabletki powlekane, czy też rozpuszczalne:

apsik
Katar zawsze najbardziej doskwiera mi wieczorem, w pozycji horyzontalnej, dlatego przed snem psikam sprayem Quixx, a później Vicks-em. Po chwili-dwóch można na dobre oczyścić nos i mogąc oddychać organem, który został do tego specjalnie stworzony, iść spać. Podobne Quixx-owi są też i inne spraye (zawierają wodę morską), ale ten nie jest pod ciśnieniem, dlatego najbardziej go lubię. A Vicks Sinex to cud farmaceutyczny, co by tu nie mówić. Dla sceptyków: nikt nie płaci mi za reklamę, wystarczyło, że wypróbowałam. Wypróbował też Mąż oraz Koleżanka Polki Matki – potwierdzają tę skuteczność i z apteki nie chcą już nic innego. Pozdrawiam!

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *