Ziołowo antyprzeziębieniowo

Przeziębienie – to coś, co potrafi rozstroić cały mój piękny, nieskazitelny, tygodniowy, albo i dwu- plan działań. Nie dość, że organizm skupia się wtedy głównie na przetrwaniu i smarkaniu, to jeszcze trzeba robić dobrą minę do złej gry, bo dzieci same się nie nakarmią, częściowo nie ubiorą i częściowo nie umyją. A już z pewnością nie wytrą tam, gdzie to konieczne… Nie mówiąc o podstawowym zorganizowaniu im czasu. Poza tym, jak Polka Matka zacznie chorować, to stopniowo dom zamienia się w „szpital na peryferiach”, bo na niej jedynej się nie skończy: „Mamusiu, aćka! Mamo, pitul!” /buziaczka; przytul/ – i gotowe! Nie powiem przecież dziecku: „Kochanie, teraz choruję i przez najbliższy tydzień zero przytulania”. Dlatego od dłuższego już czasu przeziębienia zgniatam, duszę i wykańczam, zanim zdążą powiedzieć: „Ja tu rządzę!”

Przejdźmy na zieloną stronę mocy!

Zaczęło się wszystko od przyjaźni między nami-sąsiadkami. I to Ewa – zielarka z zamiłowania podsunęła mi kilka ziołowych przepisów na przeziębienia, kiedy to przy kolejnym paskudnym dziecięcym katarze zastanawiałam się, czy nie ma jakiegoś bezpiecznego dla nich, niechemicznego środka. Ja też mam tendencję do częstych infekcji i nie chciałam biernie patrzeć, jak choroba robi ze mną, co chce. Wypróbowałam więc przepis na herbatkę antyprzeziębieniową. Herbatka ma przyjemny smak i najlepiej działa, jak tylko człowiek poczuje, że „coś go bierze”, bo wtedy można jeszcze przepędzić choróbsko. Albo profilaktycznie – po przemarznięciu i też w okresie grypowym. Natomiast, jak już się ktoś rozchoruje, to działa wspomagająco. I jak w przypadku innych ziół, tutaj też potrzeba trochę cierpliwości. Nie od razu wszystko przejdzie. To nie jest tabletka 6 w 1, ani jakieś czary-mary, że człowiek „na zewnątrz” czuje się świetnie, a w środku tak czy siak choroba kwitnie. Herbatkę trzeba przez te kilka lub więcej dni pić i nie zniechęcać się po 1-2 dniach. Zioła działają stopniowo i – hurrra! nie wykańczają nam organów wewnętrznych 😀  Po szczegóły, dotyczące ogólnego stosowania ziół oraz proporcji dla dzieci odsyłam do źródła: obie z Ewą korzystamy z książek p. Stefanii Korżawskiej. 

Herbatka antyprzeziębieniowa

Potrzebujemy po 50g ziół:
(zazwyczaj 1 op. = 50g)img_20161130_131911oraz miód.

Wykonanie:
Zioła wsypać do dużego słoika, wymieszać. Będzie na zapas.

img_20161130_132440_hht

2 łyżki ziół wsypać do rondelka, zalać 2 szklankami wody, zagotować (uwaga, aby nie wykipiały) i zostawić pod przykryciem na 15 minut. Po tym czasie przecedzić przez sitko. Fusy wyrzucić, a do płynu dodać 2 łyżki miodu, zagotować i gotować na małym gazie/prądzie 5 minut. Pić bardzo ciepłe. Pani Stefania podaje, że można wlać do termosu i pić w ciągu dnia. Ja natomiast wolę zaparzać z mniejszej o połowę ilości wody i w razie potrzeby w kubku uzupełnić wrzątkiem.

Wyżej wymienione zioła można kupić w sklepach zielarskich, a czasem w aptekach.

Wypróbowane przeze mnie, moją rodzinę, sąsiadów i ich rodzinę – POLECAM.

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *