Słonie w rosole

Niedzielny (czyli dzisiejszy) obiad: rosołek wyszedł delikatny, taki „dla dzieci”, bo to one są zazwyczaj głównym konsumentem wytworów mojej wyobraźni kulinarnej. Żal mi się jednak zrobiło Męża, który, jak większość chyba przedstawicieli jego gatunku uwielbia rosół. A tu znowu takie niskie stężenie przypraw… Pytam więc z troską, choć znam odpowiedź:

– Kochanie, czy ten rosół nie za mało słony?

Na to wtrąca się Lala:

– Śłony były na pacielku, w bajcie!

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *