Siła spokoju

Lala przy obiedzie zachowywała się skandalicznie. Po którymś z kolei zignorowaniu naszych upomnień, musiała powędrować do kąta. A tam: ryk, wrzask, płacz i łzy. Bez końca. Chyba było ją słychać na podwórku… Miałam już tego serdecznie dosyć, więc powiedziałam jej, że jak się uspokoi, to będzie mogła wyjść z kąta. A Lala, nie zmieniając tonu, pomiędzy jednym strumieniem łez a drugim, poprzez spazmy, krzyki i pociąganie nosem, zdołała wyszlochać na raty: „Yyyy!! U-śpo-o-o-o-koooo-i-i-i-łaaaaaaam sieeee!!!

 

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *