Nowy projekt

Okazało się, że nie mam możliwości kontynuowania mojego „treningu” (patrz: „Co kto trenuje”), albowiem nigdzie nie udało mi się zakupić włóczki, z której zaczęłam dziergać! NIGDZIE. Nawet w pasmanterii „full wypas, ach, och”. Zima idzie, a mi się szal „urwał” po dwóch motkach. Nie mówiąc o czapce-niewidce (póki co). Tak to jest – człowiek coś sobie wymyśli, żeby nie powiedzieć wymarzy, a życie to skoryguje.

Rozpoczynam więc, za radą mojego najbliższego doradcy, niu prodżekt, jakby powiedziała pewna Joanna, na pewno nie d’Arc 😉 new-projektTylko, od czego tu zacząć???????

Nawet szukałam inspiracji w niewyczerpanym morzu (oceanie??) wiedzy Goog i znalazłam zdjęcie fajnego wzoru. Tylko sama fotka w moim początkującym przypadku to stanowczo za mało. Sięgnęłam więc do źródła i…. znalazłam takie coś:

norwegia

I czy to nie pech?? Jak nie nagły brak mojej włóczki w sklepach stacjonarnych i internetowych (dla mnie-desperatki to wymiar kataklizmu), to jedyny dostępny opis jest… po norwesku. Chyba. A znając moje zdolności, gdybym szydełkowała (…ta polityka…) według powyższego opisu, niechybnie wyszłyby mi chińskie znaczki.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko „Upprepa hela raden från”!

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *