No music!

Ciemna noc.

Nagle słychać krzyk Lali:
– Mamusiu! Mamusiu!!

Biegnę wystraszona, pytam: co się stało?? I słyszę:
– Nie umiem grać na flecie!

Pomijając porę – mocno nieodpowiednią na roztrząsanie powyższego problemu – od razu przyszło mi na myśl, że tylko tego nam brakuje: trójka dzieci i flet. A może i gitara?! O, nie, nie. Wystarczy, że jest pianinko, w którym jakiś czas temu siadły baterie, ale jakoś nikomu się nie śpieszy, żeby je wymienić…

I przypomniała mi się anegdota rodzinna: moja Teściowa opowiadała, jak to jej młodszy brat (byli wtedy dziećmi) dostał w prezencie bębenek. Był przeszczęśliwy, mogąc walić pałeczkami w niego, ile wlezie – do wieczora! Ale później nastała noc, a rano okazało się, że… bębenek zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach (ku rozpaczy najmłodszych i z trudem skrywanej uciesze najstarszych).

Dorośli jednak są kompletnie niemuzykalni.

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *