Niedaleko wyrosła jabłoń…

Jak już wydaje mi się, że życie nie przyniosło nic, zasługującego na wpis, to nagle…

Odwiedzili nas Rodzice. Jechali z daleka, pogoda paskudna, lało, warunki na podróż, ogólnie mówiąc – nieciekawe. Ale dojechali szczęśliwie. Gdy wydawało się, że już wszystko ok, to „Creative Technologie” pod kierownictwem mojego Ojca… huknął w słup podczas parkowania w garażu. Mało kreatywnie, bo tą samą stroną, co i ja (patrz: Mój debiut)!! Tylko w inny słup. Całe zdarzenie obserwował Polak Mąż i, mając w pamięci świeże wydarzenia sprzed paru dni, zaczął się głośno i bezwstydnie śmiechem zanosić. Aż się Teściowej naraził, bo jej do śmiechu wcale nie było, nie mówiąc o Teściu, który miał ochotę kląć, jak szewc (i co nieco mu się nawet wyrwało niecenzuralnie, ale trudno w takich chwilach o spokój). Straty spore, materialne i moralne, auto uszkodzone, słup uszkodzony, ale na szczęście blok stoi 🙂

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *