Mój telefon

Wieczór, dzieci śpią, a ja chciałam sobie usiąść z telefonem. Problem w tym, że nie mogę go znaleźć. Szukam w przedpokoju – nie ma. W łazience – nie ma. W toalecie – też nie. W pokojach – ciche poszukiwania, a zguby brak. Została kuchnia… Popatrzyłam na blat, na stół i przypomniało mi się, że ostatnio Mikuś łaził z moim telefonem w rączce i udawał, że dzwoni do kogoś. Popatrzyłam więc na wsunięte pod stół krzesła i na podłogę – może tam położył? Niestety, nie. Uruchomiłam Męża do pomocy i poprosiłam z przedpokoju, żeby mi wysłał sms-a, to skądś go usłyszę. Wysłał, usłyszałam. I nadal nic. Wysłał drugiego sms-a – to samo. Ale GDZIEŚ go słychać i chyba z kuchni. Idziemy do kuchni, kolejne sms-y… Słychać, a nie widać! W końcu proszę, żeby zadzwonił, tylko krótko, żeby dzieci nie obudzić. Dzwoni – no, słychać! Ale gdzie jest?! Zajrzałam do szafki pod blatem – o, słychać wyraźniej! Przyglądam się, a tam… jeden z moich garnków WIBRUJE, ŚWIECI I DZWONI!

O, Mikusiu – psotniku…

One comment

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *