Po japońsku

W związku z sezonem, jak i zapytaniami, uprzejme polecam DYNIĘ w różnej postaci. Nie mogłam się do niej przekonać od razu, bo zaczęłam ją smakować w formie mdłych placuszków. Odrzuciłam więc dynię, jako warzywo jadalne. Do czasu, aż znajoma nie „sprzedała” mi przepisu na pyszny deser, z dynią na pierwszym planie. Nie dosyć, że świetnie pachnie, super smakuje, to zdrowe. Ba! Nawet dietetyczne. Podaję ten przepis głównie dla pań, bo mężczyznę przekonać do jakiegokolwiek warzywa = prawie niemożliwe.

Wypróbowałam ów deser na dwóch rodzajach dyń: Hokkaido i dyni bezpestkowej. Ta pierwsza jest bardziej kremista w konsystencji, a w smaku bardziej konkretna, „warzywna”, sycąca i podobno też najzdrowsza – deser wychodzi gęściejszy. Bezpestkowa natomiast jest dynią dość wodnistą, „owocową” – mus wychodzi rzadszy, lżejszy. Co kto lubi. Ilości składników podaję w przybliżeniu – warto samemu wypróbować, jakie proporcje będą idealne dla danego podniebienia.

W przypadku dyni Hokkaido nie trzeba jej obierać! Wystarczy rozkroić, wyjąć nasiona i pokroić na kawałki mniej więcej 2×2 cm, albo większe, dowolne. W przypadku bezpestkowej (u mnie był to kawał dyni w formie walca) – kroimy ją jak tort, tylko cieńsze kawałki 😉 obieramy i kroimy na kawałki mniej więcej 2x2cm. Lepiej nie większe, bo i tak trzeba ją dusić dłużej niż Hokkaido. Duży nóż bardzo się przyda!

Deser Julity

img_20161118_102424

img_20161118_104705

Składniki:

1 kg pokrojonej dyni
2-3 jabłka (nie obieram – kroję na 4 i wykrawam gniazda nasienne)
3-4 goździki
1 kawałek kory cynamonu (koniecznie kory – zupełnie inne aromaty niż mielony)
1 gruby plaster obranej cytryny (pestki wyjąć)

Do dzieła!

Na dno dużego garnka wlać odrobinę wody w przypadku dyni bezpestkowej, a jeśli Hokkaido, to spokojnie pół szklanki, wrzucić korę cynamonu i goździki, na to dynię. Zagotować i dusić pod przykryciem na małym gazie/prądzie, mieszając co jakiś czas, aż zacznie się rozpadać. (A ten zapach, unoszący się w kuchni… Coś pięknego!) Dorzucić jabłka i dusić jeszcze parę minut. Wyłączyć. Wyjąć przyprawy. Wrzucić cytrynę i wszystko dokładnie zblendować. Jeśli konsystencja Hokkaido będzie zbyt gęsta, to można dolać wrzątku i ewentualnie jeszcze dodać soku z cytryny.  Podawać  na ciepło.

Jeśli ktoś nie znosi ewentualnych drobinek skórek jabłek, to może gotową całość przetrzeć przez sito. Albo obierać jabłka przed gotowaniem – osobiście wolę przetrzeć przez sito. Odnośnie ilości jabłek – nie warto dawać ich za dużo, bo „zabiją” smak dyni.

Po ostudzeniu gotowy deser można w zamkniętym pojemniku przechowywać w lodówce pełne 2 dni. Można odgrzewać przed podaniem, bo zdecydowanie lepsze jest na ciepło.

* Jeśli nie dodamy żadnych przypraw, ani cytryny, to wyjdzie samo puree dyniowe – z którym możemy dalej „szaleć” – w zależności od potrzeb. Można dodawać do zup i sosów lub zrobić później z jabłkami. A nawet upichcić syrop do kawy (przepis też podam). Albo po prostu zamrozić na zapas.

Na upartego do duszenia można dodać trochę oleju albo masła, ale pytam się: po co?? Bo witaminy? Przecież i tak, jak jemy np. jabłko, to nie zagryzamy masłem, ani nie popijamy olejem. Jest OK! Smacznego, zgodnie z dewizą „lepsze jest wrogiem dobrego”. A nawet bardzo dobrego.

img_20161118_125602

U nas w domu teraz po japońsku: Hashimoto i Hokkaido! 😀

c.d. dyni n.

 

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *