A oto, dlaczego nie założyłam bloga kulinarnego

img_20160923_201018 „Jaka piękna katastrofa”.

A dla odmiany: Historyjka z niebieską zupą…

Daaawno, daaawno temu, zanim w głowach scenarzystów i reżyserów zrodził się pomył na film o Bridget Jones, postanowiłam ugotować zupę. Z tego, co akurat było w lodówce i pod ręką. Głównym składnikiem była czerwona kapusta, która po ugotowaniu pokolorowała zupę na niebiesko (wtedy mnie olśniło, skąd się wzięła nazwa „modra kapusta”…). Smak kapusty na wodzie był dość ubogi, jak na danie – bądź co bądź – obiadowe. Postanowiłam więc doprawić ją kostką rosołową. Miałam tylko kostkę o smaku grzybowym, a że robiła się pora późnoobiadowa, to nie było wyjścia – dodałam tę kostkę. Możecie sobie wyobrazić połączenie niebieskiego koloru ze smakiem grzybów. Moi bliscy natomiast nie musieli sobie wyobrażać, bo tylko to było na obiad. Uśmiechy przy jedzeniu były niewyraźne, a i rozmowa się nie kleiła – stwierdzili tylko, że smak ogólnie w porządku, tylko ten kolor dziwny…

Morał z tego taki: niebieskie eksperymenty zostawiamy daleko od kuchni 😉

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *